Szłam przez korytarz. Bardzo mi się nudziło. Na razie w akademii nie ma zbyt wiele osób. Zaczęłam szukać Charlesa.
-Ej, mała!-zwołał za mną głos.
Odwróciłam się. To był Charles.
-Gdzie ty byłeś!?-skarciłam go-Szukam Cię cały dzień, a dopiero co przyjechaliśmy a ty już gdzieś łazisz!
-No sorry, ale coś mi wypadło-zaczął się tłumaczyć- A po co mnie szukałaś?
-Chciałam pożyczyć twój miecz.
-A po co Ci on?
-No bo wiesz jutro mam pierwszą lekcje na której będzie mi potrzebny.
-No ok, ale w takim razie co się stało z twoim?
Nie chciałam mu mówić, że mi się od tak zgubił, bałam się, że na mnie nawrzeszczy. No ale w końcu był moim starszym bratem i nie wypadałoby go okłamywać.
-Wie, że będziesz wściekły, no ale, on mi się...z..zgubił.
-Że co?-wrzasnął.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz