- Mam się uczyć z taką... Idiotką?- spytałam go, głaskając kota.
- Niestety, ale tak.- zaśmiał się.- Aż się zagotowała ze złości.
- Heh, to chyba ma słabe nerwy.- parsknęłam.
Popatrzyłam na kota, który łasił się do mnie, aż w końcu zasnął mi na kolanach.
- Ona chciała maltretować takie słodkie zwierzę.- mruknęłam.
Wyjęłam z mojej torby szkicownik, i zaczęłam szkicować kota:
- Ładnie.- zauważył, gdy skończyłam.
- Dzięki.- uśmiechnęłam się, poprawiając kontury oczu.
[ Charles?]
,,WOW" pomyślałem. W nauczycielce się gotowało.I to jak...
-Czy ktoś mi powie co się właśnie stało?!-krzyknęła
-Tamara powiedziała, że pani nie ma uczuć i...jest głucha-parsknąłem śmiechem.
-Wyjdź!-wrzasnęła
-Bez agresji...-powiedziałem i wyszedłem szczerząc się od ucha do ucha.
Doszedłem do ławki na której siedziała Tamara.
(Tamara?)
-Nie chcę jej pytać-odpowiedziałem
-Czemu?-spytała zaciekawiona
-Nie mam ochoty.
-Czego słuchasz?-spytała
-Rapu i regge
-Wykonawcy?
-Paktofonika i GrubSon
Zadzwonił dzwonek na kolejną lekcje. Wiedziałem, że będę musiał się wypowiedzieć na temat mojej nieobecności na pierwszej lekcji. Powoli wszedłem do klasy zamykając za sobą drzwi.
-Czemu cie nie było na lekcji rzucania klątw?-spytała nauczycielka.
-Zaspałem...
-Usiądź-westchnęła
(Tamara?)
Ledwo przyjechałam do akademii, a już ktoś do mnie podszedł. Była to dziewczyna z fioletowo-różowymi włosami.
- Cześć. Ty też jesteś tu nowa?- zapytała.
- No...-odpowiedziałam.
- Jestem Twilight, a ty?
- Aluena.- powiedziałam.- Niech zgadnę, jesteś magiczką?
(Twilight?)
do twórcy: prosimy pisać dłuższe opowiadania. Przynajmniej na początku!
Ponuro weszłam do pokoju. Nie było tu tak jak w domu. Wszyscy jacyś inni niż tamtejsi przyjaciele. Ci to nawet nie przyjaciele! Traktują mnie jak wroga, choć nawet mnie nie zdążyli poznać. Przez ich wyroki często do oczu napływają mi łzy, a mój wyraz twarzy zamiast przypominać szczęśliwego Labradora, przypomina ponurego kota Perskiego. Nigdy nie czułam się tak przygnębiona, nikt nie stanie u mojego boku gdy potrzebuję wsparcia, nikomu nie powiem co czuję. Poszłam do lasu i usiadłam na kamieniu. Podparłam ręką brodę i przemyślałam to wszystko. Zamknęłam oczy i coś dotknęło mnie. Coś zimnego, mokrego i miękkiego. Stanęła przede mną sunia. Słodka, miła, czuła-taka mi się wydawała.
-Hmm...Suniu, czy chcesz żebym zabrała cię do akademii?-zapytałam zawadiacko
Psinka zaszczekała i podeszła do mnie jeszcze bliżej.
-Słodziak z ciebie-poklepałam ją po głowie, a ta zamruczała
Wyglądała tak:
Wzięłam Labradorkę na ręce.
-Kochana pysia-rozczulałam się nad nią
Kiedy nastąpiła noc, zrobiłam jej posłanie w szafce nocnej. Niech śpi tak do póki jest mała.
-Dziękuję ci losie-powiedziałam w podziękowaniu za psa, osobę, którą tak bardzo chciałam mieć.
- Czemu nie było Cię na lekcji?- spytałam, siadając obok niego.
- Zaspałem...- powiedział, jeszcze śpiący Charles.
- Aha.- uśmiechnęłam się.- Ja prawie zaspałam, zdążyłam przed końcem lekcji...- powiedziałam.- Jakoś nie mogłam zasnąć, a już tym bardziej się obudzić.- dodałam.
- Było coś ważnego?
- Skąd ja mam wiedzieć? Spytaj Detch, ona wie.- zaśmiałam się.
[ Charles?]
imię: Alaris
Nazwisko: Silver
Wiek: 18 lat
Płeć: kobieta
Rasa: Upadły Anioł
Charakter: Miła, przyjazna, urocza i romantyczna, czasami wredna i agresywna, wobec obcej osoby trochę nieufna i nieśmiała, ale jeśli się ją pozna staję się wygadana i szalona,
Moce: Czytanie w myślach, zabijanie, unieszkodliwianie i zadawanie bólu wzrokiem, inne typowe dla Upadłego Anioła,
Hobby: Rysowanie, śpiew, jazda konna,
Ulubiony przedmiot: Sztuka, łucznictwo
Znienawidzony przedmiot: Strzelanie z pistoletu,
Historia: Powie tylko przyjacielowi.
Rodzina: Brak
Podoba mi się: Patch jest słodki ^^
Partner: Szuka...
Przyjaciele: Bardzo chciałaby mieć przyjaciela...
Wrogowie: Trochę ich sporo...
Upomnienia: 0
Login: Pippity
Liczba postów: brak