niedziela, 14 kwietnia 2013

Od Tamary-C.D Charlesa



- Mam się uczyć z taką... Idiotką?- spytałam go, głaskając kota.
- Niestety, ale tak.- zaśmiał się.- Aż się zagotowała ze złości.
- Heh, to chyba ma słabe nerwy.- parsknęłam.
Popatrzyłam na kota, który łasił się do mnie, aż w końcu zasnął mi na kolanach.
- Ona chciała maltretować takie słodkie zwierzę.- mruknęłam.
Wyjęłam z mojej torby szkicownik, i zaczęłam szkicować kota:

- Ładnie.- zauważył, gdy skończyłam.
- Dzięki.- uśmiechnęłam się, poprawiając kontury oczu.

[ Charles?]

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Od Charlesa-C.D Tamary


,,WOW" pomyślałem. W nauczycielce się gotowało.I to jak...
-Czy ktoś mi powie co się właśnie stało?!-krzyknęła
-Tamara powiedziała, że pani nie ma uczuć i...jest głucha-parsknąłem śmiechem.
-Wyjdź!-wrzasnęła
-Bez agresji...-powiedziałem i wyszedłem szczerząc się od ucha do ucha.
Doszedłem do ławki na której siedziała Tamara.


(Tamara?)

Od Charlesa-C.D Tamary


-Nie chcę jej pytać-odpowiedziałem
-Czemu?-spytała zaciekawiona
-Nie mam ochoty.
-Czego słuchasz?-spytała
-Rapu i regge
-Wykonawcy?
-Paktofonika i GrubSon
Zadzwonił dzwonek na kolejną lekcje. Wiedziałem, że będę musiał się wypowiedzieć na temat mojej nieobecności na pierwszej lekcji. Powoli wszedłem do klasy zamykając za sobą drzwi.
-Czemu cie nie było na lekcji rzucania klątw?-spytała nauczycielka.
-Zaspałem...
-Usiądź-westchnęła



(Tamara?)


Od Alueny do Twilight





 Ledwo przyjechałam do akademii, a już ktoś do mnie podszedł. Była to dziewczyna z fioletowo-różowymi włosami. 
 - Cześć. Ty też jesteś tu nowa?- zapytała.
 - No...-odpowiedziałam.
 - Jestem Twilight, a ty?
 - Aluena.- powiedziałam.- Niech zgadnę, jesteś magiczką?


 (Twilight?)





do twórcy: prosimy pisać dłuższe opowiadania. Przynajmniej na początku!

Od Twilight





 Ponuro weszłam do pokoju. Nie było tu tak jak w domu. Wszyscy jacyś inni niż tamtejsi przyjaciele. Ci to nawet nie przyjaciele! Traktują mnie jak wroga, choć nawet mnie nie zdążyli poznać. Przez ich wyroki często do oczu napływają mi łzy, a mój wyraz twarzy zamiast przypominać szczęśliwego Labradora, przypomina ponurego kota Perskiego. Nigdy nie czułam się tak przygnębiona, nikt nie stanie u mojego boku gdy potrzebuję wsparcia, nikomu nie powiem co czuję. Poszłam do lasu i usiadłam na kamieniu. Podparłam ręką brodę i przemyślałam to wszystko. Zamknęłam oczy i coś dotknęło mnie. Coś zimnego, mokrego i miękkiego. Stanęła przede mną sunia. Słodka, miła, czuła-taka mi się wydawała. 
 -Hmm...Suniu, czy chcesz żebym zabrała cię do akademii?-zapytałam zawadiacko
 Psinka zaszczekała i podeszła do mnie jeszcze bliżej. 
 -Słodziak z ciebie-poklepałam ją po głowie, a ta zamruczała
 Wyglądała tak:

 Wzięłam Labradorkę na ręce. 
 -Kochana pysia-rozczulałam się nad nią
 Kiedy nastąpiła noc, zrobiłam jej posłanie w szafce nocnej. Niech śpi tak do póki jest mała. 
 -Dziękuję ci losie-powiedziałam w podziękowaniu za psa, osobę, którą tak bardzo chciałam mieć.

Od Tamary-C.D Charlesa





 - Czemu nie było Cię na lekcji?- spytałam, siadając obok niego.
 - Zaspałem...- powiedział, jeszcze śpiący Charles.
 - Aha.- uśmiechnęłam się.- Ja prawie zaspałam, zdążyłam przed końcem lekcji...- powiedziałam.- Jakoś nie mogłam zasnąć, a już tym bardziej się obudzić.- dodałam.
 - Było coś ważnego?
 - Skąd ja mam wiedzieć? Spytaj Detch, ona wie.- zaśmiałam się.


 [ Charles?]

Nowa uczennica!-Alaris Silver







 imię: Alaris
 Nazwisko: Silver
 Wiek: 18 lat
 Płeć: kobieta
 Rasa: Upadły Anioł
 Charakter: Miła, przyjazna, urocza i romantyczna, czasami wredna i agresywna, wobec obcej osoby trochę nieufna i nieśmiała, ale jeśli się ją pozna staję się wygadana i szalona,
 Moce: Czytanie w myślach, zabijanie, unieszkodliwianie i  zadawanie bólu wzrokiem, inne typowe dla Upadłego Anioła,
 Hobby: Rysowanie, śpiew, jazda konna,
 Ulubiony przedmiot: Sztuka, łucznictwo
 Znienawidzony przedmiot: Strzelanie z pistoletu,
 Historia: Powie tylko przyjacielowi.
 Rodzina: Brak
 Podoba mi się: Patch jest słodki ^^
 Partner: Szuka...
 Przyjaciele: Bardzo chciałaby mieć przyjaciela...
 Wrogowie: Trochę ich sporo...
 Upomnienia: 0
 Login: Pippity
 Liczba postów: brak


sobota, 30 marca 2013

Od Detch-C.D Patcha


Przez 5 minut szliśmy w ciszy.
-To kim jesteś?-spytałam zaciekawiona.
-Kim jestem? Istotą żywą...-odpowiedział uśmiechając się pod nosem.
-Tyle zdążyłam zauważyć-odpowiedziałam poirytowana.
-Upadły anioł...a ty?
I co mu teraz odpowiedzieć? Dużo osób nienawidzi wiedźm,a jeśli on też?
-Wiedźma...-odpowiedziałam przestraszona.
-Nie ma się co wstydzić swojej rasy.
-Wiem...ale dużo osób ma mnie ochotę zamordować.
Znów nastała cisza.Na szczęście byliśmy już na miejscu.
-Co to jest?-spytał się z pogardą w głosie.
-Akademia! Nie wiedziałeś gdzie idziemy?
-Nie...


(Patch?)

Od Patcha











 Dzień rozpoczął się jak zawsze. Pobudka nie zbyt wcześnie około 11, prysznic, ogarnąć ubrania i z powrotem do baru przy swoim mieszkaniu. Gra w karty, tą rzecz lubię najbardziej, tym bardziej jak trafi się czasami kilku naiwniaków z którymi łatwo wygrać. Tym razem poszła całkiem szybko, wygrana jak zawsze trafiła do mnie. Około 500 $ i stary jeep. No cóż 'nowy' wóz warto wypróbować. Wsiadłem, przekręciłem kluczyk i nic, znowu przekręciłem kluczyk i zapalił. "Zapowiada się nie zła jazda" pomyślałem. Ruszyłem z parkingu przed barem. Jazda była całkiem przyjemna nie licząc, tego że w pewnym momencie samochód stanął. Jeszcze w dodatku zaczął padać spory deszcz. Wyszedłem z wozu i kopnąłem w oponę, zajrzałem pod maskę wszystko dymiło, akumulator rozładowany. "Super już dalej nie pojadę: Usiadłem na kamieniu na poboczu. Po krótkiej chwili koło mnie przeszła grupka osób, nie zauważyli mnie i dobrze, oprócz jednej dziewczyny. Zatrzymała się i podeszła do mnie.
 -Wszystko w porządku?
 -Tak, nie licząc tego że utknąłem tu -zaśmiała się lekko.
 -A co z samochodem?
 -Gdyby był sprawny nie byłoby mnie tutaj.
 -No tak racja -znowu zachichotała/
 -To cie tak bawi? -wstałem, byłe wyższy od niej o jakieś 20 cm.
 -Tak, trochę. Jeżeli chcesz to możesz się zatrzymać u nas.
 -No nie ma wyboru.
 Zostawiając samochód poszedłem za dziewczyną.

 (Detch?)

piątek, 29 marca 2013

Od Charlesa-C.D Tamary


-W takim razie będziesz musiała się przyzwyczaić-odpowiedziałem rozbawiony.
-Zapomnijmy o tym co było...tak będzie lepiej.-odpowiedziała
Było już późno gdzieś tak po 01:00 w nocy.
-Jutro lekcje...Do zobaczenia rano-powiedziałem opuszczając pokój.
Na korytarzu było strasznie ciemno więc włączyłem latarkę w komórce. Nagle przyszedł mi sms od Tamary
-He, zapomniałabym...dobranoc-napisała
W końcu doszedłem do pokoju. Położyłem się na łóżku i zasnąłem.
Rano obudziłem się sam z siebie. Spojrzałem na zegarek na półce ,,CHOLERA! Już 9:00!".
W poniedziałki lekcje się zaczynały o 08:30 więc byłem już spóźniony. Szybko założyłem świeże ciuchy umyłem się i na koniec chwyciłem torbę zamykając pokój.
Gdy doszedłem do klasy był już dzwonek na przerwę więc usiadłem na ławce czekając ma Tamarę.
-Hejka-usłyszałem zza pleców. To była ona.
-Hej-odpowiedziałem'

(Tamara?)

Od Tamary-C.D Charlesa


 - Nie możesz przepraszać.- zamknęłam oczy.- Ale miło by było, gdybym znów miała przyjaciela...- szepnęłam.
 Uśmiechnęłam się słabo. On odwzajemnił uśmiech.
 - Trzeba odbudować relacje, nie sądzisz? Tylko... Jakoś nie mogę się przyzwyczaić do twojego imienia.- powiedziałam z lekkim rozbawieniem.

[ Charles?]

Od Charlesa-C.D Tamary


Z tego wynikało, że zamordowała mnie ciotka...
-Nie jestem zły za to, że mnie nie uratowałaś...
-Jeśli Ciebie też zamordowała to jakim cudem to jeszcze pamiętasz?-spytałem 
-Nie wiem...Jestem wojowniczką cienia...-odpowiedziała zamyślona
Łzy spływały jej po policzkach. Było mi przykro,bo to prze ze mnie płakała.,,Gdybym w wiadomościach był delikatniejszy..."myślałem.
-Przepraszam...-powiedziałem ją przytulając do piersi-Obiecuje, że się zmienie...


(Tamara?)

Od Tamary-C.D Charlesa



 - Więc... Zostałeś zamordowany.- wyszlochałam.- Przez twoją ciotkę, ona zawsze była chora psychicznie. Kiedy... Wróciliśmy ze szkoły, ona... Siedziała z nożem w ręce. Kiedy cię zabijała, ciągle się śmiała... I... Kiedy się już nie ruszałeś, chciała zabić mnie. Ja... Uciekłam. I się schowałam. Znaleźli mnie już martwą, całą we krwi, bo twoja ciotka mnie znalazła...- wyszlochałam.
 Przed sobą miałam całe to zdarzenie. Cała się trzęsłam, dużo płakałam.
 - Najgorsze było to, że mogłam Ci pomóc. Ale uciekłam, jak tchórz.- szepnęłam.

 [ Charles?]

Od Charlesa-C.D Tamary


-Co się stało?-spytałem ze zmartwioną miną.
-Nic..., nic...-odpowiedziała nadal płacząc.
-Powiedz...to prze ze mnie prawda?
Lekko kiwnęła głową. 
Usiadłem koło niej.
-Wiem, że chcesz aby było jak dawniej...ale..ale,ja sobie tego nie przypominam i nawet jakbym chciał nie potrafię się zmienić...-szepnąłem lekko obejmując ją ramieniem.
-Ty...ty byłeś wtedy taki miły, zawsze stawałeś w mojej obronie...a...ale kiedy umarłeś moje życie strasznie się zmieniło. Choć byłam twarda płakałam nocami,płakałam bo leżałeś głęboko pod ziemią....
-Tak,tak mi przykro...
-To nie twoja wina...
-Jak ja umarłem?-spytałem się ze strachem w głosie


(Tamara?)

Od Tamary-C.D Charlesa





 Popatrzyłam na jego wiadomość ze łzami w oczach.
- Wiem... Że nie chcesz.- szepnęłam do siebie.
 -No nic, muszę kończyć. Cześć.- odpisałam mu szybko, i zamknęłam komputer.
 Zaczęłam przypominać sobie stare czasy- kiedy byliśmy dziećmi, bawiliśmy się ciągle razem... Byliśmy jak rodzeństwo. Kiedy inni mi dokuczali (z różnych powodów) on zawsze stawał w mojej obronie. Kiedy musieliśmy się rozdzielić chociaż na tydzień, codziennie do siebie pisaliśmy. Aż w końcu nadszedł dzień, w którym Arran umarł...
 - Po co ja to sobie przypominam? Muszę patrzeć w przyszłość.- szepnęłam do siebie.
 - Nie... Nie umiem...- szepnęłam.
 Przede mną ukazał się mój cień,
 - Jasne, że nie umiesz! Jesteś zbyt słaba, aby patrzeć przed siebie. Ciągle patrzysz w przeszłość.- warknęła.
 - Przestań...- szepnęłam.
 - Nie przestanę. Mówię tylko prawdę, a na to zawsze musisz być przygotowana!- mówiła z obrzydzeniem.
 Znowu płakałam. Jak ja dawno nie dawałam upustu łzom...
 - Haha. To jeszcze nie koniec!- powiedziała.
W tej chwili wszedł do mojego pokoju Charles...


 [ Charles?]

Od Charlesa-C.D Tamary

Było mi strasznie przykro. ,,To wszystko prze ze mnie" myślałem chodząc po pokoju słuchając muzyki.
,,Powinienem jej o jakoś wytłumaczyć". Chciałem to zrobić,ale jak ostatnio ją przepraszałem była na mnie wściekła.
Wszedłem na facebook'a. ,,Hmmm....aż 10 wiadomości". Szybko sprawdziłem od kogo są i jak jest ich zawartość. Zrobiło mi się dziwnie ponieważ wszystkie wiadomości były wysłane od Tamary.
Ich treść była normalna, jednak pisała:
-Zyskałam nowych wrogów
-Widzę, że nie raczysz odpisać
-Brakuje mi Arrana
Itp. Bez zastanowienia napisałem:
-Nie chcę słyszeć o byłym mnie. Teraz jestem Charlesem i niech tak pozostanie, jeśli Ci to nie pasuje, to nie.
Po kilku sekundach od wysłania powyższej wiadomości dostałem kolejną:
-Zrozum, że możesz się zmienić.
-Ale,nie chcę-odpisałem



(Tamara?)

Od Tamary-C.D Charlesa





 - Zyskałam nowych wrogów. Ach, jak miło wrócić do starych, dobrych czasów.- powiedziałam do siebie.
 Uśmiechnęłam się do siebie.
 - Stare... Dobre...- szepnęłam.
 Usiadłam na łóżku, i przywołałam mojego magicznego kota.
 - Wrócimy do starych czasów. Nie potrzebuję nikogo. Prawda?- spytałam sama siebie. - Nikt nie będzie się mną interesował, jak zawsze. Będę polować kiedy chcę, a oni będą mieli to gdzieś. Do szczęścia potrzebuję tylko siebie...- zaczęłam kołysać się powoli.
 -Otwórz swe oczy skąpane w ciemności
 Nie obawiaj się Bożego głosu 
 Jesteś jak ta marionetka
 Złożona w czarnej trumnie
 Twe ciało otoczone krwawym lodem
 A dusza zamknięta w mroku
 Czy widzisz ją ?
 Twe zimne dłonie wywołują u mnie dreszcze
 Wznieś swe zakrwawione szpony
 Rzuć gniewne spojrzenie świata
 Zabijmy się nawzajem 
 A nie dosięgnie nas podła przyszłość
 Inaczej nasze kończyny zostaną oderwane
 I zgnijemy w samotności
Istnieje druga ja
Która kocha przelewać krew
 Która z nich jest prawdziwa ?- szepnęłam.
 Łzy zaczęły spływać mi z policzków. Czemu siebie okłamuję?


 [ Charles?]

czwartek, 28 marca 2013

Od Charlesa-C.D Tamary

Nie przejmując się poszedłem do Detch. 
Zastałem ją w pokoju. Pakowała walizki. 
-Czemu się pakujesz?-spytałem zaciekawiony.
-Nie wytrzymam dłużej. Gdy ona jest w pokoju zawsze mnie boli głowa, zawsze!-odpowiedziała zamykając walizkę.
-Nie musisz tego robić,Tamara powiedziała, że idzie prosić o nowy pokój. Więc ten masz dla siebie.
-Ale ja już się spakowałam a teraz pozwól, że opuszczę to pomieszczenie.
Czy ona dobrze się czuła? Mówiła jakoś dziwnie.
-Pomóc Ci?
-Nie, dzięki poradzę sobie-odpowiedziała.
Nagle do pokoju wparowała Tamara.
-Detch? Czemu się pakujesz?-spytała z zaciekawieniem.
-Sory,ale zmieniam pokój. Z tego co się dowiedziałam ty także zamierzałaś się ,,wynieść", ale ja już się spakowałam, posprzątałam po sobie więc po co masz się trudzić?
-Kto Ci to powiedział?
-Wiesz kto.-odparła i wyszła z pokoju.

(Tamara?)

Od Tamary-C.D Charlesa


 - Wiem to. Dlatego Cię nienawidzę.- krzyknęłam.-Zabijmy się nawzajem 
 A nie dosięgnie nas podła przyszłość...- szepnęłam ponownie.- Ty mnie nienawidzisz, ja tak samo. 
 - Czekaj. Czemu ciągle powtarzasz te słowa?
 - Te słowa mówią prawdę. O mnie, o mojej rodzinie. To jedyne, co mi po nich zostało.- mruknęłam.
 - Czemu pijesz krew? Przecież nie jesteś wampirem?
 - To już moja tajemnica. Zbyt ciekawski jesteś.- powiedziałam ze wzrokiem, jakbym miała go zabić.- Idę stąd. Załatwię sobie osobny pokój, mam dość waszej rodziny.
 Szybko pobiegłam do Akademii.


 [ Charles?]

Od Charlesa-C.D Tamary

-Zaakceptuj mnie,kim jestem, a nie kim byłem!-krzyknąłem podenerwowany-I wiem co pijesz,nie musisz tego ukrywać.
-Skąd wiesz?-spytała przestraszona
-O strach cię obleciał? Detch od początku wywęszyła, że masz przy sobie krew.
-Głupia...-syknęła mając nadzieje,że nikt jej nie usłyszy.
-Nie nazywaj tak mojej siostry. Lepsza nie jesteś.Próbuję być dla ciebie miły,ale tynie dajesz. 
-Popatrz na siebie, jako Arran byłeś lepszy....
-Ale nim już nie jestem! Uświadom to sobie!

(Tamara?)