,,Co ze mną nie tak?" pomyślałem. Przecież raczej nic takiego nie zrobiłem.
Dziwaczna jest ta dziewczyna. No ale dlatego mnie pociąga. Zacząłem powoli iść do akademii.
P drodze mijałem wiele osób i to co było najgorsze to to, że każda z nich się na mnie patrzyła jak na zbójcę. W końcu doszedłem do pokoju. Popchałem drzwi, ale nic. Zacząłem grzebać w kieszeniach w celu znalezienia klucza. Zgubiłem go. Byłem tak wkurzony, że aż mnie rozwalało od środka.
Wpadłem do pokoju Detch i Tamary.
-Zgubiłem klucz!-wrzasnąłem.
-Że co?-spytała Detch
Dziewczyny siedziały na podłodze. Tamara miała jakiś dziwny wyraz twarzy.
-O to ci chodzi?-spytała moja nowa ,,koleżanka".
No nie, tego już za wiele. Zabrała mi go!
-Jak śmiałaś?!-wrzasnąłem na nią
-Charles, uspokój się! Ona go znalazła na korytarzu gdy wracała z dworu,-zaczęła usprawiedliwiać ją moja siostra.
-Przepraszam, nie wiedziałem, wybaczysz?-zwróciłem się w stronę Tamary.
-Spoko, nie wiedziałeś, ale musisz porządnie popracować nad emocjami koleś-odparła.
(Tamara?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz