sobota, 30 marca 2013

Od Detch-C.D Patcha


Przez 5 minut szliśmy w ciszy.
-To kim jesteś?-spytałam zaciekawiona.
-Kim jestem? Istotą żywą...-odpowiedział uśmiechając się pod nosem.
-Tyle zdążyłam zauważyć-odpowiedziałam poirytowana.
-Upadły anioł...a ty?
I co mu teraz odpowiedzieć? Dużo osób nienawidzi wiedźm,a jeśli on też?
-Wiedźma...-odpowiedziałam przestraszona.
-Nie ma się co wstydzić swojej rasy.
-Wiem...ale dużo osób ma mnie ochotę zamordować.
Znów nastała cisza.Na szczęście byliśmy już na miejscu.
-Co to jest?-spytał się z pogardą w głosie.
-Akademia! Nie wiedziałeś gdzie idziemy?
-Nie...


(Patch?)

Od Patcha











 Dzień rozpoczął się jak zawsze. Pobudka nie zbyt wcześnie około 11, prysznic, ogarnąć ubrania i z powrotem do baru przy swoim mieszkaniu. Gra w karty, tą rzecz lubię najbardziej, tym bardziej jak trafi się czasami kilku naiwniaków z którymi łatwo wygrać. Tym razem poszła całkiem szybko, wygrana jak zawsze trafiła do mnie. Około 500 $ i stary jeep. No cóż 'nowy' wóz warto wypróbować. Wsiadłem, przekręciłem kluczyk i nic, znowu przekręciłem kluczyk i zapalił. "Zapowiada się nie zła jazda" pomyślałem. Ruszyłem z parkingu przed barem. Jazda była całkiem przyjemna nie licząc, tego że w pewnym momencie samochód stanął. Jeszcze w dodatku zaczął padać spory deszcz. Wyszedłem z wozu i kopnąłem w oponę, zajrzałem pod maskę wszystko dymiło, akumulator rozładowany. "Super już dalej nie pojadę: Usiadłem na kamieniu na poboczu. Po krótkiej chwili koło mnie przeszła grupka osób, nie zauważyli mnie i dobrze, oprócz jednej dziewczyny. Zatrzymała się i podeszła do mnie.
 -Wszystko w porządku?
 -Tak, nie licząc tego że utknąłem tu -zaśmiała się lekko.
 -A co z samochodem?
 -Gdyby był sprawny nie byłoby mnie tutaj.
 -No tak racja -znowu zachichotała/
 -To cie tak bawi? -wstałem, byłe wyższy od niej o jakieś 20 cm.
 -Tak, trochę. Jeżeli chcesz to możesz się zatrzymać u nas.
 -No nie ma wyboru.
 Zostawiając samochód poszedłem za dziewczyną.

 (Detch?)

piątek, 29 marca 2013

Od Charlesa-C.D Tamary


-W takim razie będziesz musiała się przyzwyczaić-odpowiedziałem rozbawiony.
-Zapomnijmy o tym co było...tak będzie lepiej.-odpowiedziała
Było już późno gdzieś tak po 01:00 w nocy.
-Jutro lekcje...Do zobaczenia rano-powiedziałem opuszczając pokój.
Na korytarzu było strasznie ciemno więc włączyłem latarkę w komórce. Nagle przyszedł mi sms od Tamary
-He, zapomniałabym...dobranoc-napisała
W końcu doszedłem do pokoju. Położyłem się na łóżku i zasnąłem.
Rano obudziłem się sam z siebie. Spojrzałem na zegarek na półce ,,CHOLERA! Już 9:00!".
W poniedziałki lekcje się zaczynały o 08:30 więc byłem już spóźniony. Szybko założyłem świeże ciuchy umyłem się i na koniec chwyciłem torbę zamykając pokój.
Gdy doszedłem do klasy był już dzwonek na przerwę więc usiadłem na ławce czekając ma Tamarę.
-Hejka-usłyszałem zza pleców. To była ona.
-Hej-odpowiedziałem'

(Tamara?)

Od Tamary-C.D Charlesa


 - Nie możesz przepraszać.- zamknęłam oczy.- Ale miło by było, gdybym znów miała przyjaciela...- szepnęłam.
 Uśmiechnęłam się słabo. On odwzajemnił uśmiech.
 - Trzeba odbudować relacje, nie sądzisz? Tylko... Jakoś nie mogę się przyzwyczaić do twojego imienia.- powiedziałam z lekkim rozbawieniem.

[ Charles?]

Od Charlesa-C.D Tamary


Z tego wynikało, że zamordowała mnie ciotka...
-Nie jestem zły za to, że mnie nie uratowałaś...
-Jeśli Ciebie też zamordowała to jakim cudem to jeszcze pamiętasz?-spytałem 
-Nie wiem...Jestem wojowniczką cienia...-odpowiedziała zamyślona
Łzy spływały jej po policzkach. Było mi przykro,bo to prze ze mnie płakała.,,Gdybym w wiadomościach był delikatniejszy..."myślałem.
-Przepraszam...-powiedziałem ją przytulając do piersi-Obiecuje, że się zmienie...


(Tamara?)

Od Tamary-C.D Charlesa



 - Więc... Zostałeś zamordowany.- wyszlochałam.- Przez twoją ciotkę, ona zawsze była chora psychicznie. Kiedy... Wróciliśmy ze szkoły, ona... Siedziała z nożem w ręce. Kiedy cię zabijała, ciągle się śmiała... I... Kiedy się już nie ruszałeś, chciała zabić mnie. Ja... Uciekłam. I się schowałam. Znaleźli mnie już martwą, całą we krwi, bo twoja ciotka mnie znalazła...- wyszlochałam.
 Przed sobą miałam całe to zdarzenie. Cała się trzęsłam, dużo płakałam.
 - Najgorsze było to, że mogłam Ci pomóc. Ale uciekłam, jak tchórz.- szepnęłam.

 [ Charles?]

Od Charlesa-C.D Tamary


-Co się stało?-spytałem ze zmartwioną miną.
-Nic..., nic...-odpowiedziała nadal płacząc.
-Powiedz...to prze ze mnie prawda?
Lekko kiwnęła głową. 
Usiadłem koło niej.
-Wiem, że chcesz aby było jak dawniej...ale..ale,ja sobie tego nie przypominam i nawet jakbym chciał nie potrafię się zmienić...-szepnąłem lekko obejmując ją ramieniem.
-Ty...ty byłeś wtedy taki miły, zawsze stawałeś w mojej obronie...a...ale kiedy umarłeś moje życie strasznie się zmieniło. Choć byłam twarda płakałam nocami,płakałam bo leżałeś głęboko pod ziemią....
-Tak,tak mi przykro...
-To nie twoja wina...
-Jak ja umarłem?-spytałem się ze strachem w głosie


(Tamara?)

Od Tamary-C.D Charlesa





 Popatrzyłam na jego wiadomość ze łzami w oczach.
- Wiem... Że nie chcesz.- szepnęłam do siebie.
 -No nic, muszę kończyć. Cześć.- odpisałam mu szybko, i zamknęłam komputer.
 Zaczęłam przypominać sobie stare czasy- kiedy byliśmy dziećmi, bawiliśmy się ciągle razem... Byliśmy jak rodzeństwo. Kiedy inni mi dokuczali (z różnych powodów) on zawsze stawał w mojej obronie. Kiedy musieliśmy się rozdzielić chociaż na tydzień, codziennie do siebie pisaliśmy. Aż w końcu nadszedł dzień, w którym Arran umarł...
 - Po co ja to sobie przypominam? Muszę patrzeć w przyszłość.- szepnęłam do siebie.
 - Nie... Nie umiem...- szepnęłam.
 Przede mną ukazał się mój cień,
 - Jasne, że nie umiesz! Jesteś zbyt słaba, aby patrzeć przed siebie. Ciągle patrzysz w przeszłość.- warknęła.
 - Przestań...- szepnęłam.
 - Nie przestanę. Mówię tylko prawdę, a na to zawsze musisz być przygotowana!- mówiła z obrzydzeniem.
 Znowu płakałam. Jak ja dawno nie dawałam upustu łzom...
 - Haha. To jeszcze nie koniec!- powiedziała.
W tej chwili wszedł do mojego pokoju Charles...


 [ Charles?]

Od Charlesa-C.D Tamary

Było mi strasznie przykro. ,,To wszystko prze ze mnie" myślałem chodząc po pokoju słuchając muzyki.
,,Powinienem jej o jakoś wytłumaczyć". Chciałem to zrobić,ale jak ostatnio ją przepraszałem była na mnie wściekła.
Wszedłem na facebook'a. ,,Hmmm....aż 10 wiadomości". Szybko sprawdziłem od kogo są i jak jest ich zawartość. Zrobiło mi się dziwnie ponieważ wszystkie wiadomości były wysłane od Tamary.
Ich treść była normalna, jednak pisała:
-Zyskałam nowych wrogów
-Widzę, że nie raczysz odpisać
-Brakuje mi Arrana
Itp. Bez zastanowienia napisałem:
-Nie chcę słyszeć o byłym mnie. Teraz jestem Charlesem i niech tak pozostanie, jeśli Ci to nie pasuje, to nie.
Po kilku sekundach od wysłania powyższej wiadomości dostałem kolejną:
-Zrozum, że możesz się zmienić.
-Ale,nie chcę-odpisałem



(Tamara?)

Od Tamary-C.D Charlesa





 - Zyskałam nowych wrogów. Ach, jak miło wrócić do starych, dobrych czasów.- powiedziałam do siebie.
 Uśmiechnęłam się do siebie.
 - Stare... Dobre...- szepnęłam.
 Usiadłam na łóżku, i przywołałam mojego magicznego kota.
 - Wrócimy do starych czasów. Nie potrzebuję nikogo. Prawda?- spytałam sama siebie. - Nikt nie będzie się mną interesował, jak zawsze. Będę polować kiedy chcę, a oni będą mieli to gdzieś. Do szczęścia potrzebuję tylko siebie...- zaczęłam kołysać się powoli.
 -Otwórz swe oczy skąpane w ciemności
 Nie obawiaj się Bożego głosu 
 Jesteś jak ta marionetka
 Złożona w czarnej trumnie
 Twe ciało otoczone krwawym lodem
 A dusza zamknięta w mroku
 Czy widzisz ją ?
 Twe zimne dłonie wywołują u mnie dreszcze
 Wznieś swe zakrwawione szpony
 Rzuć gniewne spojrzenie świata
 Zabijmy się nawzajem 
 A nie dosięgnie nas podła przyszłość
 Inaczej nasze kończyny zostaną oderwane
 I zgnijemy w samotności
Istnieje druga ja
Która kocha przelewać krew
 Która z nich jest prawdziwa ?- szepnęłam.
 Łzy zaczęły spływać mi z policzków. Czemu siebie okłamuję?


 [ Charles?]

czwartek, 28 marca 2013

Od Charlesa-C.D Tamary

Nie przejmując się poszedłem do Detch. 
Zastałem ją w pokoju. Pakowała walizki. 
-Czemu się pakujesz?-spytałem zaciekawiony.
-Nie wytrzymam dłużej. Gdy ona jest w pokoju zawsze mnie boli głowa, zawsze!-odpowiedziała zamykając walizkę.
-Nie musisz tego robić,Tamara powiedziała, że idzie prosić o nowy pokój. Więc ten masz dla siebie.
-Ale ja już się spakowałam a teraz pozwól, że opuszczę to pomieszczenie.
Czy ona dobrze się czuła? Mówiła jakoś dziwnie.
-Pomóc Ci?
-Nie, dzięki poradzę sobie-odpowiedziała.
Nagle do pokoju wparowała Tamara.
-Detch? Czemu się pakujesz?-spytała z zaciekawieniem.
-Sory,ale zmieniam pokój. Z tego co się dowiedziałam ty także zamierzałaś się ,,wynieść", ale ja już się spakowałam, posprzątałam po sobie więc po co masz się trudzić?
-Kto Ci to powiedział?
-Wiesz kto.-odparła i wyszła z pokoju.

(Tamara?)

Od Tamary-C.D Charlesa


 - Wiem to. Dlatego Cię nienawidzę.- krzyknęłam.-Zabijmy się nawzajem 
 A nie dosięgnie nas podła przyszłość...- szepnęłam ponownie.- Ty mnie nienawidzisz, ja tak samo. 
 - Czekaj. Czemu ciągle powtarzasz te słowa?
 - Te słowa mówią prawdę. O mnie, o mojej rodzinie. To jedyne, co mi po nich zostało.- mruknęłam.
 - Czemu pijesz krew? Przecież nie jesteś wampirem?
 - To już moja tajemnica. Zbyt ciekawski jesteś.- powiedziałam ze wzrokiem, jakbym miała go zabić.- Idę stąd. Załatwię sobie osobny pokój, mam dość waszej rodziny.
 Szybko pobiegłam do Akademii.


 [ Charles?]

Od Charlesa-C.D Tamary

-Zaakceptuj mnie,kim jestem, a nie kim byłem!-krzyknąłem podenerwowany-I wiem co pijesz,nie musisz tego ukrywać.
-Skąd wiesz?-spytała przestraszona
-O strach cię obleciał? Detch od początku wywęszyła, że masz przy sobie krew.
-Głupia...-syknęła mając nadzieje,że nikt jej nie usłyszy.
-Nie nazywaj tak mojej siostry. Lepsza nie jesteś.Próbuję być dla ciebie miły,ale tynie dajesz. 
-Popatrz na siebie, jako Arran byłeś lepszy....
-Ale nim już nie jestem! Uświadom to sobie!

(Tamara?)

Od Tamary-C.D Charlesa




 - Dobra.- odpisałam.
 Westchnęłam.
 -Zabijmy się nawzajem 
 A nie dosięgnie nas podła przyszłość...- powtórzyłam słowa rodziców.- Nikt nigdy nie da mi spokoju.
 - I co? Idziecie na randkę?- spytała ze śmiechem Detch, która przed chwilą weszła do pokoju.
 - Haha, bardzo śmieszne.- mruknęłam.- Nie lubię twojego brata. Gdybym mogła, skręciłabym mu kark.
 - Oj, ja swoje wiem. Ty go na pewno lubisz.
 - Nikogo nie lubię. Wszystkich nienawidzę.- szepnęłam.
 Wstałam, i otworzyłam drzwi. Tam oczywiście ukazał się Charles.
 - Cześć.- mruknęłam.
 - Hej. Idziemy?
 Chętnie odpowiedziałabym teraz "nie".
 - Tak.- mruknęłam przez zaciśnięte zęby.
 Czułam, że nie wytrzymam. Muszę się napić, i t teraz!
 - Zaraz wrócę.- krzyknęłam, i pobiegłam przed siebie.
 Szybko wyjęłam flakonik z krwią, i napiłam się sporym łykiem.
 - Nie wytrzymam...- szepnęłam.
 Zobaczyłam za sobą Charles'a.
 - Mówiłam, że zaraz wrócę!- warknęłam, chowając krew.
 - Co tam masz?
 - Coś.- mruknęłam.- Wiesz co? Źle się czuję, wracam do pokoju.
 Szybko wróciłam do Akademii.
 - Arran...- szepnęłam.


 [ Charles?]

Od Charlesa-C.D Tamary

-Poczekaj!-zawołałem
-Co?-spytała  zdejmując słuchawki.
-Jaki ,,ja" wtedy byłem?
-Lepszy...-odpowiedziała  odchodząc.
Dziwna, naprawdę dziwna. Każdego uważa za idiotę. Niech spojrzy na siebie.Idealna też nie jest.
Poszedłem do siebie. Odpaliłem laptopa i włączyłem facebooka, miałem 2 zaproszenia do przyjaciół. Jedno od kolegi z zagranicy,a drugie od... Tamary....
Szybko zaakceptowałem to pierwsze, lecz drugie zostawiłem nic nie klikając.
Napisałem do Tamary na czacie:
-Co robisz?
Po paru chwilach  odpisała:
-Nuudzę się, a ty?
-Ja też. Masz ochotę przejść się do sklepu?
-Spoko-odpisała
-Ok, w takim razie za  20minut przed tw pokojem-napisałem.


(Tamara?)

Od Tamary-C.D Charlesa




 - Wszyscy są tu dziwni...
 On zdjął słuchawki, i zaczął mówić:
 - My jesteśmy dziwni!? Spójrz na siebie! Zachowujesz się jak nie wiadomo kto!
 - Jak Wojowniczka Cienia. Muszę taka być, czy tego chcesz, czy nie.- powiedziałam przez zaciśnięte zęby.- Naprawdę, wolałam Arran'a. On przynajmniej nie był jakimś... 
 - Idiotą?
 - To mało powiedziane.- mruknęłam.
 Wstałam, i wyjęłam moje słuchawki.
 -Otwórz swe oczy skąpane w ciemności
 Nie obawiaj się Bożego głosu 
 Jesteś jak ta marionetka
 Złożona w czarnej trumnie
 Twe ciało otoczone krwawym lodem
 A dusza zamknięta w mroku
 Czy widzisz ją ?
 Twe zimne dłonie wywołują u mnie dreszcze
 Wznieś swe zakrwawione szpony
 Rzuć gniewne spojrzenie świata
 Zabijmy się nawzajem 
 A nie dosięgnie nas podła przyszłość
 Inaczej nasze kończyny zostaną oderwane
 I zgnijemy w samotności
 Istnieje druga ja
 Która kocha przelewać krew
 Która z nich jest prawdziwa ?- szeptałam do siebie, i powoli odeszłam.

 [Charles?]

Od Charlesa-C.D Tamary

,,Dziwna..." pomyślałem.
Poszedłem do pokoju na korytarzu spotkałem Detch, która stała wpatrzona w drzwi. 
-Wszystko, ok?-spytałem.
-Nie...-odpowiedziała.
-Czemu? Coś się stało?
-No...
-Może pójdziemy do mnie i pogadamy?
Nie odpowiedziała.Zachowywała się dziwnie.Czy to przez Tamarę?
Gdy siedzieliśmy już w pokoju,spytałem się czemu zachowywała się tak dziwnie.
-Tamara była jakaś niemiła.-odpowiedziała.
-Co ona znowu zrobiła?-spytałem.
-Powiedziała, że mam coś z rozumem.
-No ale to chyba nic złego?
-No nie tylko zastanawiałam się dlaczego nie mogłam spuścić wzroku z drzwi.
-Co ona do cholery Ci zrobiła?!
-Nie wiem.Wiem tylko to, że boli mnie głowa, a tej dziewczyny nie mam ochoty widywać.
-Kiedy wraca?
-Ale z kąd?
-Z lasu. Widziałem jak tam szła.
-Powiedziała, że za jakieś 6 godzin.
-No to poczekam...
Po upływie tego czasu usłyszałem kroki na korytarzu.
Wyszedłem jakby nigdy nic. To była Tamara.
-Cześć-szepnęła.
Ja jednak nic nie odpowiedziałem i usiadłem na ławce. Założyłem słuchawki na uszy i włączyłem na ful muzykę.
-Cześć powiedziałam!-krzyknęła.
-Hej...-powiedziałem bez większego zainteresowania.
Nagle ona podeszła i usiadła koło mnie.


(Tamara?)

Od Tamary-C.D Charlesa




 - Zresztą, nie zrozumiesz tego.- machnęłam ręką.- I tak powiedziałam za dużo. Cześć.
Pożegnałam się, i szybko pobiegłam do akademii. Żeby tylko nie zaczął mnie wypytywać o wszystko...
- I co, porozmawialiście?- spytała ze śmiechem Detch.
 - Chyba masz coś z rozumem.- mruknęłam.- Muszę iść.
 - Gdzie znowu?
 - Nieważne. Wrócę za... 6 godzin. I nic nie mów Charles'owi, bo mam go dość.- powiedziałam, i dyskretnie wzięłam ze sobą nóż.

 [ Charles?]

Od Charlesa-C.D Tamary

-To w takim razie kim ty jesteś?
-Umbra Bellator- Wojowniczka Cienia.
Nic z tego nie rozumiałem. Ja byłem kimś innym?
-W takim razie kim była moja siostra? Też wtedy była moją siostrą?
-Nie...To trudne do wytłumaczenia...-westchnęła-Twoja siostra jest wiedźmą, tak jak twoja matka. Ty jesteś elfem tak jak ojciec. To jest jej pierwsze wcielenie. Wiedźmy mogą mieć tylko jedno. Jednak mogą się odradzać z tym samym imieniem i nazwiskiem, ciałem i wyglądem, charakterem...Po prostu one NIE umierają. Gdy ktoś je zabije muśi im wyciąć serce i je zjeść, lub spalić na stosie. Inaczej powróci do tego świata i  będzie o wiele  niebezpieczna niż przed  odrodzeniem.
-Czyli moja siostra może żyć wiecznie dopóki ktoś ni zje jej serca lub nie spali na stosie?
-Tak...


(Tamara?)

Od Tamary-C.D Charlesa


Szybko się ubrałam, i wyszłam do tego parku.
 - Powiesz mi, o co chodzi?
 Przytaknęłam ospale.
 - Moja rasa ma tą zaletę, że pamięta swoje poprzednie wcielenie. Ty nazywałeś się wtedy Arran Hope. Przyjaźniliśmy się od dziecka. Ty nic nie pamiętasz, a ja owszem. Dlatego powiedziałam, że wolę twoje stare imię. Starego Charles'a. Który nigdy nie miał rodziny, i mnie rozumiał. Teraz, nic nie pamiętasz, i jesteś zarozumiałym idiotą.- powiedziałam.
 Charles zaskoczony, odpowiedział:


 [ Charles?]